piątek, 14 września 2007

Pluski-Mazury wrzesień 2007

Odwołałam niedzielny obiad i jadę na Mazury. W tym roku jeszcze mnie tu nie było.Pogoda ma być kiepska ale mam nadzieje , że synoptycy się mylą.A może będą grzyby. Zbieranie grzybów jesienią to jest moje ulubione zajęcie.W ubiegły weekend byłam w Krakowie i po całym tygodniu ulewy w sobotę była piękna pogoda, więc może tym razem też nie będzie źle.







I nie było !!! Po drodze dwa razy spotkał nas przelotny deszczyk tak,że paszteciki w Olsztynku jedliśmy pod zadaszeniem.Sama działka położona jest nad jeziorem Pluszne , pomiędzy Olsztykiem a Olsztynem. Działka Mirki to duża plana na zboczu a domek ma 2 duże pokoje z kominkami i olbrzymi taras z równie olbrzymim stołem.To co sie mi wydawało , że jest u mnie na działce duże to w porównaniu z ta działką jakby zmalało.
Już po przekroczeniu bramy obie z Anią rzuciłysmy się na zbieranie maślaków.U Ani widać radość z pierwszych zbiorów.Mirka została z Jackiem na działce
a ja z Ania ochoczo wyruszyłyśmy na grzyby z wielkim koszykiem.Nie byłyśmy pewne czy nam będzie taki duży kosz potrzebny ale wyglądałyśmy jak profesjonalne grzbiary.
Ania szukała grzybów zapamiętale pod każdym krzaczkiem.

ale największa radość była jak znalazła prwadziwki tuż przy drodze .Po powrocie z grzybów juz paliło się ognisko i mozna sie było ogrzać, a do tego grill.Wieczorem wybralismy się do wsi Pluski . Droga biegła wzdłuż jeziora i dało mi się jeszcze zrobic parę zdjęć mazurskiego krajobrazu. Na herbatkę wpadliśmy do knajpki o ciekawym wystroju co mnie mile zaskoczyło , nie przypuszczałam ,że zastanę tu takie miejsce.Do domu wróciliśmy jak juz było całkiem ciemno ale ogień buchał w kominku i resztę wieczoru spędziliśmy przy dobrym winku.I u mnie na działce przydał by się kominek ale chyba domek by trzeba było przebudować.

Następnego dnia z samego rana wymarsz do kościoła , przy którym stała stara szkoła z przed II wojny.Przy drodze napotkaliśmy uroczą krzywą kapliczkę .

W drodze powrotnej jeszcze raz spojrzenie na jezioro, pomimo ponurej pogody wodniacy szykowali sprzęt aby popływać po jeziorze a ja tylko znalazłam przycumowaną łódkę.

Nie wracają na działkę z Ania poszłysmy na maślaki i każda z nas miała takie zbiory.Później miałyśmy tylko dużo pracy aby oczyścić maślaki ale na szczęście pare było robaczywych i do domu przywiozłysmy juz gotowe do gotowania grzyby.

1 komentarz:

Maja pisze...

Nareszcie znalazłam czas, żeby skomentować Twoje podróże.
Jest 22.10 i czas by do domu.
Grzyby piękne.
Ja też uzbierałam w sobotę furę maślaków, niestety ani jednego prawdziwka.
Może w piątek szczęście dopisze?!!

Całuski pachnące grzybowo

ms

PS.Dzisiaj w akademii zadawałam szyku w czarno-szarej spódnicy i szaro-czarnej koszulce. Wszystkie koleżanki cmokały z zachwytu.
Dzięki za zawartość czarnych worków. MS.